Bajki dla dzieci - Maria Konopnicka - Na jagodyrealizacja:http://www.maxx-audio.comhttp://www.spokojny-sen.plczyta Ewa Wodzicka Dondziłło

Sklep Książki Dla dzieci Wiek 0-2 Bajki / Wiersze / Opowiadania Kicia i Nunuś. Na nocniku (okładka twarda, Oferta : 7,56 zł Opis Opis Nunuś, młodszy brat Kici Koci, uczy się korzystać z nocnika. Na początku nie jest to łatwe, ale Kicia Kocia wpada na znakomity pomysł…Książeczki o Nunusiu drukowane na twardych, kartonowych stronach przeznaczone są dla najmłodszych czytelników dopiero rozpoczynających swoje przygody z opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: Kicia i Nunuś. Na nocniku Seria: Kicia Kocia Autor: Głowińska Anita Wydawnictwo: Media Rodzina Język wydania: polski Język oryginału: polski Liczba stron: 14 Numer wydania: I Data premiery: 2016-05-20 Rok wydania: 2016 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 17 x 173 x 173 Indeks: 19332956 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik. Anita Głowińska to autorka książek dla dzieci z serii „Kicia Kocia” oraz „Kicia Kocia i Nunuś”. Książeczki te skierowane są do kilkuletnich maluchów i przedszkolaków, poznających dopiero świat. Autorka, oprócz opisywania przygód stworzonej bohaterki, zajmuje się również tworzeniem ilustracji do swoich książek. Inne z tej serii Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane

Dr Lisiczka zaprasza wszystkich do wypróbowania swojego wynalazku – spaceru po bajce.Subskrybuj kanał Cartoon Network Polska w serwisie YouTube: https://www
Jeszcze trwa radość z postawionych przez dziecko pierwszych kroków, a już rodzice zastanawiają się, jak przejść do kolejnego etapu nauki. Kiedy uczyć dziecko siusiać do nocnika? Jak rozpoznać, że maluch jest gotowy na ten krok? Czy dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej zaczynają naukę siusiania w podobnym czasie, co inne dzieci? Zanim dowiesz się, kiedy dziecko z zaburzeniami integracji sensorycznej powinno rozpocząć naukę siusiania do nocnika, sprawdź od czego zależy, że maluch czuje parcie na pęcherz. Kiedy rodzice uznają, że czas siusiać do nocnika? Czy decyzja o rozpoczęciu nauki załatwiania potrzeb na nocnik jest podyktowana wyłącznie obserwacją postępów w rozwoju dziecka? Oczywiście, że nie. Istnieją co najmniej trzy powody, dla których dorośli uważają, że to już czas: Bo dziecko ma już półtora roku / dwa lata / trzy lata, etc. Wiek, który zdaniem rodziców świadczy o konieczności korzystania z nocnika jest bardzo różny, jednak rzadko odnosi się do etapu rozwoju, na którym obecnie jest malec. To błąd, ponieważ to właśnie rozwój dziecka oraz jego gotowość do zmian powinny być pierwszym wyznacznikiem tego, czy można rozpocząć kolejne lekcje – treningi siusiania do nocnika. Jeśli rozwój przebiega nieco wolniej niż ten „książkowy”, rodzice muszą uzbroić się w cierpliwość i poczekać na odpowiedniejszy moment. Bo wystarczy już prania lub kupowania pieluszek To prawda, zarówno pranie, jak i kupowanie pieluch jest uciążliwe. Rodzice mają prawo być tym zmęczeni. Do tego często słuchają opinii, że pieluchy rozleniwiają dziecko i opóźniają proces nauki siusiania. Dość popularna jest również teoria, że naukę siusiania do nocnika przyspiesza zakładanie zwykłych majtek. Dziecko pozbawione zabezpieczenia w postaci pieluch, po kilkakrotnym zmoczeniu odzieży ma szybciej przejść do etapu siusiania tak jak dorośli. Czy to się sprawdza? W przypadku dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej – nie. Dziecko, które później niż jego rówieśnicy będzie gotowe do nauki załatwiania potrzeb w toalecie, może przeżyć traumę, mocząc odzież przy innych dzieciach, czy obcych osobach dorosłych. W żaden sposób, natomiast, nie przyczyni się to do skrócenia czasu nauki siusiania do nocnika. Bo inni tego chcą W niektórych przedszkolach do dziś kładzie się nacisk na wczesną naukę siusiania do nocnika. Jeśli wierzyć mamom udzielającym się na forach internetowych – stosowanie pieluch może być powodem nieprzyjęcia do przedszkola. Zdarza się też, że opiekunki w przedszkolach nalegają, by przyspieszać naukę siusiania na toaletę. Bywa i tak, że to rodzina (babcie, ciocie) „dziwią się”, że dziecko już duże, a jeszcze pieluchę nosi. Presja otoczenia może przynieść dużo szkody. Po pierwsze, zawstydza rodziców, może też odbierać im cierpliwość do dziecka i rodzić agresję. Po drugie, u dziecka niegotowego na naukę, zmuszanie go do siadania na nocnik budzi strach i powoduje utratę zaufania do najbliższych. Przymus może być też przyczyną poważnych problemów z wypróżnianiem się dziecka. Kiedy dziecko jest fizycznie i psychicznie gotowe do nauki siusiania? Wymieniliśmy już trzy powody, dla których nie warto zmuszać dziecka do zmiany sposobu załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Teraz kolej na oznaki gotowości malucha do nauki korzystania z nocnika. Kiedy uczyć dziecko siusiać do nocnika? Kiedy jego jelita i pęcherz są na tyle rozwinięte, by pomieścić sporą zawartość i czuć, że należy się jej pozbyć w określonym czasie, kiedy dziecko nie moczy pieluch przez ok. 2 godziny, nawet podczas drzemki, gdy dziecko potrafi dać znać, że „czas na siusiu” – pamiętaj, że to nie musi być wołanie, mogą to być specyficzne ruchy lub miny, kiedy dziecko źle się czuje i jest niezadowolone, gdy zrobi siusiu w pieluchę, kiedy maluch sam wyraża chęć siadania na nocnik, gdy dziecko jest w stanie samo przejść do nocnika (łazienki), usiąść, utrzymać się na nocniku i wstać z niego, gdy dziecko potrafi samo zdjąć rajstopki, spodnie i majtki, kiedy maluch sam prosi o wymianę zmoczonej pieluszki, gdy dziecko ma regularne ruchy jelit. Przygotowania dziecka z zaburzeniami integracji sensorycznej do robienia siusiu na nocnik Jeżeli zauważasz u swojej pociechy opisane wyżej reakcje i umiejętności, możecie zacząć przygotowywać do treningu siusiania. Ten etap może zająć nawet 3 miesiące. Dlaczego tak długo? Pamiętajmy, że dziecko z zaburzeniami integracji sensorycznej może mniejszymi krokami dochodzić do tego, co udało by mu się wcześniej, gdyby nie rozmaite dysfunkcje. Z tego powodu nie warto sugerować się wiekiem malca, lecz stopniem rozwoju organizumu dziecka. Jeżeli jego organy wewnętrzne i układ interoceptywny nie są dostatecznie dojrzałe, trening siusiania nie powiedzie się, ponieważ źle działające receptory interocepcji nie zasygnalizują konieczności załatwienia potrzeb fizjologicznych. To tak samo, jak w przypadku receptorów zmysłu proprioceptywnego, dotyku, wzroku, czy innego zmysłu – jeśli nie zadziałają, dziecko nie będzie prawidłowo reagowało na otoczenie. A praktycznie? Co można zrobić, by jak najlepiej przygotować się do lekcji z nocnikiem? Warto zaprzyjaźnić się z nowym towarzyszem doli i niedoli: pozwól dziecku wybrać nocnik, który mu się najbardziej podoba, zabawcie się w ozdabianie nowego „krzesełka” (pomocne będą naklejki, na przykład z ulubionymi bajkowymi postaciami) przygotujcie przytulny kącik do nauki siusiania – niech w pobliżu znajdą się nawilżane chusteczki, papier toaletowy, przedmioty, które relaksują malucha, miła muzyka, ładny zapach, słowem wszystko, co może umilić wam ten czas, jeśli możecie, oglądajcie lub czytajcie razem bajki o siusianiu na nocnik, możesz spróbować dziecku na własnym przykładzie, jak korzysta się z łazienki. Kolejnym krokiem może być sadzanie dziecka na nocnik – na początku w ubraniu i z pieluchą. Chodzi o to, by dziecko poczuło się komfortowo (nieobco), siedząc na nowym „meblu”. Kiedy już malec siada bez obaw na nocnik, zacznij wychwytywać oznaki, że chce mu się siusiu lub kupę. Gdy zauważysz charakterystyczne zachowanie lub miny, zapytaj: „Chcesz siusiać?” „Jeśli chcesz, posadzę cię na nocnik. Chcesz?”. Jeżeli dziecko załatwi swoje potrzeby w pieluchę, spytaj: „Czujesz, że zrobiłaś/eś siusiu?” Poinstruuj, co robić, gdy dziecko czuje parcie: „Kiedy chcesz siusiać, powiedz mi. Wtedy pójdziemy na nocnik.” Kiedy zmieniasz dziecku mokrą pieluchę, podkreślaj, jak miło mieć suchą pupę. Jeśli w czasie pierwszych prób, uda się dziecku załatwić do nocnika, daj mu jakąś nagrodę (warto ją mieć w zanadrzu, na przykład w waszym kąciku do lekcji siusiania). Co może się przydarzyć na początkowym etapie nauki Pierwszy etap nauki jest trudny zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Na co musicie się przygotować? Do codzienności w pierwszych tygodniach nauki należą: moczenie pieluch, zanim dziecko zdąży dobiec do nocnika, przesiadywanie na nocniku w nieskończoność, bo malec chce opanować nową czynność, lecz jeszcze tego nie potrafi, poczucie wstydu u dziecka, gdy zdarzy mu się zrobić siusiu w majtki lub pieluchę, stres i zdenerwowanie, a nawet płacz z obu stron, konieczność przełamania oporu wobec załatwiania swoich potrzeb w inny (nieznany) sposób niż dotąd, dyskomfort (przedstawiany też przez dziecko jako ból) w czasie pierwszych prób siusiania do nocnika, brak wyczucia u dziecka, kiedy pęcherz jest już pełny i należy usiąść na nocnik, całkowita akceptacja mokrej pieluchy ze strony dziecka i brak potrzeby siusiania do nocnika, strach przed siadaniem na nocnik ze względu na brak poczucia równowagi, siły lub zbyt słabe napięcie mięśni, niechęć do nocnika ze względu na niewygodę – twarde i chłodne tworzywo sztuczne, niechęć do papieru toaletowego, kłopoty z samodzielnym rozbieraniem się i ubieraniem przed i po załatwieniu potrzeb fizjologicznych. Kiedy uczyć dziecko siusiać do nocnika i jak przy tym postępować? Gdy zauważysz, że dziecko dojrzało do nauki siusiania na nocnik, możesz zacząć lekcje. Pamiętaj jednak, że dziecko z zaburzeniami integracji sensorycznej uczy się w swoim tempie i w oparciu o własne zasady. Uzbrój się więc w cierpliwość i wyrozumiałość. Czego nie możesz robić? Nigdy nie sięgaj po kary, gdy coś pójdzie nie tak, za to, zawsze pamiętaj o nagrodzie, gdy uda się napełnić nocniczek. Nie rzucaj pod adresem dziecka nieprzemyślanych komentarzy, nie porównuj malucha do innych dzieci, nie krzycz. Nie ucz dziecka siusiać, gdy jednocześnie wprowadzasz inne zmiany w jego życiu lub maluch może stresować się innymi sytuacjami (np. podczas wyjazdu na wakacje, gdy zmienia się opiekunka do dziecka, gdy dziecko idzie do przedszkola, itp.). Jak reagować na różne zachowania dziecka podczas lekcji siusiania do nocnika? Wydawać by się mogło, że nauka załatwiania potrzeb w toalecie nie jest zbyt skomplikowana, jednak w czasie tej „podróży” można napotkać na kilka pułapek i krętych ścieżek. Zwykle zdezorientowani rodzice tracą mnóstwo czasu na opracowanie planu działań lub znalezienie wyjścia awaryjnego, gdy coś idzie nie tak. Ty możesz przygotować się już teraz najczęściej występujące „niespodzianki”. Sprawdź, jakie miejsce w domu najbardziej sprzyja Waszym ćwiczeniom. Czy będzie to urządzony wcześniej kącik? Czy może przeniesiecie lekcje do toalety? Ważne, byście oboje czuli komfort. Jeśli dziecko jest nadwrażliwe na dotyk i czuje dyskomfort, siadając na zimną i twardą ramę nocnika lub deskę, kupcie deskę wyściełaną. Upewnij się także, czy maluch dobrze znosi wycieranie pupy papierem toaletowym. Być może bardziej przyjazne będą nawilżane chusteczki? Jeżeli ani Ty, ani dziecko nie możecie wyczuć, kiedy pęcherz malca wymaga opróżnienia, ustal stałe pory pojenia dziecka dość pokaźną dawką płynu, np. co 2 godziny. Wysadzaj dziecko na nocnik po ok. 30 minutach od wypicia przez nie napoju. Postaraj się urozmaicać naukę siusiania (oczywiście bez przesady), jednak możesz dziecku pokazać, że po buraczkach siusie są czerwone, a po zielonych szparagach przybierają barwę niebieskawą. Jeśli jest to chłopczyk, pokaż, że siusiając może zakreślać kształty lub celować w określone miejsce. Pozwól dziecku bawić się spłuczką, pomachajcie siusiom „na do widzenia”, itp. Jeśli malec boi się robić kupki do nocnika, pozwól mu załatwić swoją potrzebę w pieluszce, następnie wyrzuć zawartość z pieluchy do nocnika, tak, by dziecko mogło to obserwować i razem wyrzućcie kupę z nocnika do toalety. Wielu maluchom to ćwiczenie bardzo pomaga w nauce. Jeżeli twoje dziecko nie potrafi zrobić kupy do nocnika i upiera się przy tym, by załatwiać tę potrzebę w pieluszce (na nocniku robi tylko siusiu), zawrzyjcie tymczasowy kompromis – „robisz kupę w pieluszkę, ale siedząc na nocniku”. Kolejnym etapem będzie siadanie na nocnik w pieluszce, ale półotwartej. Później przejdźcie do siadania na nocnik z pieluchą zupełnie odpiętą. W ten zmiana sposobu wypróżniania nie będzie zbyt radykalna. Pamiętaj, by zawsze pokazywać, że kupka zostaje spłukana w toalecie. Kolejną kwestią jest używanie pieluch w czasie nauki. Czy stosować je? Czy może zakładać zwykłe majtki? A może pull-upy? Z pewnością warto odejść od pieluch. Trzeba tylko przemyśleć, co ubierać w zamian. Do wyboru mamy majtki „pull-up”, majtki treningowe i zwykłe majtki. Wcześniej mówiliśmy o tym, że ubieranie zwykłej bielizny może być przyczyną zawstydzenia dziecka, gdy nie zdąży do łazienki i zabrudzi odzież. Ten problem można rozwiązać następująco: jeśli dziecko zwraca uwagę na to, że ma mokrą pieluchę, wypróbuj majtki pull-up. To rodzaj majtek zapinanych z boku, które w razie „wpadki” łatwo zdjąć. Dają one ochronę przed zamoczeniem ubrania, a jednocześnie pozwalają przyzwyczajać się powoli do tradycyjnej bielizny; dziecko, któremu nie przeszkadza mokra pieluszka można ubierać w majtki treningowe. Nie są one tak chłonne, jak pielucha, czy majtki pull-up, dzięki temu maluchowi będzie łatwiej zorientować się, że coś jest nie tak, gdy się zsiusia. Majtki te nie są jednak tak przepuszczalne jak zwykła bielizna, więc w razie popuszczenia reszta odzieży będzie bezpieczna. Przy tej okazji, warto wspomnieć jeszcze o konieczności sprawdzania bielizny, którą zakładasz dziecku. Jeśli majtki będą drażnić, np. szwem lub metką, maluch może nie być chętny do nauki siusiania i porzucenia pieluch. Pamiętaj, by rozmawiać z dzieckiem o tym, co dzieje się w jego ciele, gdy chce mu się siusiać, i wtedy, gdy już się wypróżni. Porównuj z nim odczucia przed i po. Powiedz, co należy w różnych sytuacjach, np.:, że siusiu należy zrobić zawsze przed wyjściem, bo na dworze może nie być dobrego miejsca na załatwienie swoich potrzeb, albo, że w przedszkolu trzeba poprosić panią, żeby pomogła w toalecie, czy, że czekanie do ostatniej chwili może skończyć się zmoczeniem. Zawsze wspieraj swoją pociechę i zapewniaj o gotowości do pomocy. Jeśli zauważysz, że nauka idzie w złym kierunku (dziecko zbyt mocno się irytuje, płacze, zdecydowanie nie chce siusiać do nocnika), odczekaj jakiś czas. Odpocznijcie i po tygodniu lub dwóch zacznijcie trening ponownie. Pamiętaj o cierpliwości, a z pewnością już wkrótce uda wam się pożegnać pieluszki.
Zobacz NAJNOWSZE (2019) przygody Gangu Słodziaków! https://tinyurl.com/GangSlodziakow2019 -----Wspólne czytanie bajek Napisałem bajkę terapeutyczna, która ma pomóc małym dzieciom w poradzeniu sobie z powracającymi często koszmarami sennymi. Jest napisana specjalnie dla małej Kasi. Warto kliknąć i przeczytać ten post – tam są informacje o podstawowym rozróżnieniu typów koszmarów sennych. Pisząc bajkę dla Kasi pamiętałem cały czas o tym, jak uciążliwe są dla niej te powracające koszmary nocne. Powstała więc bajka, którą polecam dla małych dzieci i dla właśnie tak trudnych przypadków. Złe sny i strachy nocne pojawiają się od czasu do czasu u każdego i nie polecałbym takich rozwiązań jak ta bajka każdemu. Już tłumaczę na czym to polega. Uporczywe koszmary nocne Bajka Złe sny Karolinki przekonuje dziecko, że można stworzyć magiczny przedmiot, który przed złymi snami zabezpieczy. Tworzy też rytuał, który ma każdej nocy mu przypomnieć o tym zabezpieczeniu i pozwoli go bardzo silnie doświadczyć. „Magiczny” przedmiot wymaga przygotowań i uzupełniania go co jakiś czas. Jest tak pomyślany, żeby dziecko mogło wszystkimi zmysłami upewnić się o jego działaniu. Cała operacja i rytuał więc zajmie więc Wam trochę czasu co wieczór. Koszmary od czasu do czasu Jeżeli złe sny nie są wielkim problemem, lepiej jest przekonać dziecko, że nad nimi panuje samo. Zamiast dawać poczucie spokoju rytuałem i historiami o magii, lepiej pokazać jak może sobie z nimi samo poradzić. To jest trudniejsze, ale też możliwe. Można do tego również napisać specjalną bajkę, ale nie taką jak o Karolince. Odczarowanie złych snów Jeżeli jesteś pewna, że koszmary nocne chcesz koniecznie przeganiać magią i rytuałem to zapraszam dalej. Najlepiej jak najpierw bajkę Złe sny Karolinki przeczytasz sama. Będziesz wiedziała o co chodzi i miała czas na przygotowanie magicznego przedmiotu. Swojemu dziecku Złe sny Karolinki najlepiej przeczytać nie do poduszki, ale trochę czasu przed pójściem spać. Wtedy będzie czas na spokojnie wysłuchanie, być może rozmowę o tym. No i żeby przygotować wszystko do późniejszego pójścia do łóżeczka. Po przeczytaniu – gdy widzisz, że bajka Twojego szkraba zainteresowała – powiedz, że tą magiczną książkę o nazwie Internet znasz i widziałaś tam opis przygotowania magicznego przedmiotu. Następnie weź coś miękkiego, zielonego – chustkę, rękawiczkę, czapkę, cokolwiek i spryskaj wodą toaletową. Niech będzie „magicznie” pachnąca. Oczywiście najlepiej będzie gdy ten zapach sprzyja spaniu – np. lawenda. Nic jednak się nie stanie gdy będzie to inna spokojna nuta. Włóżcie to razem pod poduszeczkę. I wieczorem przed spaniem przypomnijcie o tym sobie. No i od tej pory razem z dzieckiem co wieczór upewniajcie się czy jest to pod poduszką i czy zapach jest jeszcze dobrze wyczuwalny. Co jakiś czas może warto przypomnieć też samą bajkę. Jeżeli sny będą się zdarzać, to warto przypomnieć, że magiczny przedmiot „oswaja” stwory ze snu. Można do nich wtedy podejść, porozmawiać, a nawet się pobawić. Powodzenia! I koniecznie daj znać jak Wam poszło! :-) Zasypiankowa książka – Jeżyk Cyprian i przyjaciele
珞 Nowa bajka dla Waszych dzieci o przesłodkim niedźwiadku i jego słodkim hobby. O niedźwiadku Bobusiu, który za bardzo lubił miodek 🐻🍯 | Kraina pełna słodkości brzmi pięknie, prawda?😊 Na pewno dla Bobusia. 🤗 Nowa bajka dla Waszych dzieci o przesłodkim niedźwiadku i jego słodkim hobby. | By Soundsitive Kids
Ciężko podać Ci gotową receptę bo każde dziecko przechodzi ten etap po swojemu. Na pewno nie naciskać bo to działa na odwrót. Mogę Ci powiedzieć jak było u nas. Nocnik stał, ale był bee. W pewnym momencie nam się połamał dlatego, że mały się raczej nim bawił niż robił siusiu. Zainteresowało go natomiast co my robimy na ubikacji. Dlatego poszłam za ciosem i kupiłam małemu podest i nakładkę na sedes. Do tego zapaszek do psikania tuż obok żeby dosięgał. No i się zaczęło. Najpierw korzystając z ubikacji robiłam z siebie totalnego pajaca. Wydawałam śmieszne dźwięki. Cieszyłam się jak ja zrobiłam siku i mówiłam mu zobacz jaka mama jest grzeczna dziewczynka 😁 Ubaw po pachy. Ale nadszedł dzień kiedy mały zawołał siku i jak z procy wystrzelony poleciał do łazienki. Szybko nakładka i pierwsze siku i...kupka 🤪 Zaczęłam bić mu brawo, klaskać cieszyć się, wiwatować ehehehe 😁 Pewnie sąsiedzi myśleli, że się kleju nawąchałam 😜 Po wszystkim pozwoliłam w nagrodę mu psiknąć zapaszkiem, spuścić wodę i...powiedziałam, że opowiem tatusiowi jaki nasz synek jest duży i mądry już! Myślałam o skypie wieczorem, ale o 8smej rano musiałam dzwonić do TZ z mega ciekawą informacją 😁 Więc może jako zabawę to potraktujcie. Bez nacisków. Aaa no i my zaczęliśmy w wakacje, a do dziś przyznam , że raz na jakiś czas zdarzy się wpadka. Ale i tak jest o niebo lepiej, a pampers póki co tylko na sen.

O ile wysokie IQ daje spore szanse na uczenie się nowych rzeczy i nabywanie nowych umiejętności i pięcie się w górę, to osoba o IQ poniżej 80 już na starcie ma przerąbane. Po prostu, pomimo najszczerszych chęci nie jest w stanie opanować bardziej złożonych czynności. Ewidentnie było to widać w naszym wojsku z poboru.

Anna Kańciurzewska | EkspertMasturbacja dziecięca wciąż jest tematem wstydliwym i kontrowersyjnym. Rodzice często niepokoją się takim zachowaniem, sądząc, że to coś złego. Również nauczyciele w przedszkolach i żłobkach wolą unikać tematów masturbacji, czując oburzenie lub zawstydzenie... 116 views, 2 likes, 3 loves, 1 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Bajki Babci Beaty: Bajka rymowanka O Maciusiu, który nie lubił nosić pieluchy. Zapraszam do wysłuchania. Autor : Beata
napisał/a: ~Jarek P." 2009-09-10 22:43 Kurcze, niby wszystko już na ten temat na grupie było, ale jednak... Wyjątek ma w tej chwili lat 2 i 8 miesięcy i własnie poszedł do przedszkola. Odpieluchowany był w sumie miesiąc wcześniej, ale za to był to wielki sukces, bo wczesniej długo indoktrynowany, że powinien wołać, że do przedszkola nie przyjmą go w pieluszce, że tylko małe dzidziusie, wiadomo. W rezultacie, w momencie kiedy nadszedł TEN DZIEŃ (urlop spędzany na działce moich rodziców, gdzie można było go puścić boso i w samych majtach), w zasadzie w przeciągu jednego czy dwóch dni przestawił się na dziecko, które oczywiście czasem się zapomniało, ale generalnie wołało o swoich potrzebach, wręcz aż za często (o siusiu potrafił wołać co godzinę, za każdym razem wysikując po kilka kropli). I tak to sobie trwało aż do czasu pójścia do przedszkola. Wyjątek jest jedynakiem, od innych dzieci stroni, a wręcz się ich boi, co prawda w przedszkolu się jakoś odnajduje, ale pójście tam było dla niego wielkim stresem. Rezultat jest taki, że po pierwsze w przedszkolu nie załatwia się wcale, wstrzymując aż do czasu odebrania i doprowadzenia do domu (przedszkolanki uczulone na ten problem usiłowały go nawet wysadzać na kibelek, ale mówią, że protestował i nie chciał), w domu natomiast kompletnie się uwstecznił, nie woła że chce na nocnik wcale, leje w gacie, o twardszych potrzebach nie wspominając. W dodatku mamy nieodparte wrażenie, że robi to specjalnie (zwraca na siebie uwagę? Chce w ten sposób zrobić na powrót nynanego dzidziusia, który jest cały czas z mamą i nie chodzi do przedszkola?), bo pytany, czy chce siku, na ogół twierdzi, że nie, po czym za chwilę potrafi lejnąć po nogach. Póki co usiłujemy to przeczekać, po prostu go co pół godziny ktoś pyta, czy nie chce na nocnik (czasem zdarza się odpowiedź twierdząca), a jeśli czas od ostatniego sikania jest zbyt długi, jest na ten nocnik sadzany czy chce czy nie chce (nie, nie siłą, to tylko kwestia zignorowania zaprzeczeń i zaprowadzenia do łazienki, dalej już jest samoobsługowo). Na dniach integracyjnych oglądał przedszkolne kible bez problemu, korzystać nie chciał, ale siedział na tronie (w spodniach i wtedy jeszcze w pielusze), niemniej dziś przedszkolanka mówiła żonie, że zaobserwowała, jak Wyjątek drzwi od przedszkolnej łazienki obchodzi łukiem, więc może jednak jakaś obawa? Wypytywany o to konsekwentnie zmienia temat, zresztą pytany, czy w przedszkolu siusiał, też zawsze twierdzi, że tak. Po pierwszym dniu samodzielnie spędzonym w przedszkolu przedszkolanka mówiła, że zawołął siku i że z jej pomocą zrobił bez problemu, ale obecnie nam twierdzi, że on nie robił tam nigdy. To sprzeczne, wiem, ale myślę, że wtedy, pierwszego dnia, ona jeszcze nie rozróżniała dzieci i albo go z kimś pomyliła, albo udzieliła nam na nasze pytanie odpowiedzi "oczekiwanej" dla własnego świętego spokoju. Moje pytania: - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna polityka, czy tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. J. napisał/a: ~MONI| 2009-09-11 08:37 Użytkownik "Jarek P." napisał w wiadomości > Kurcze, niby wszystko już na ten temat na grupie było, ale jednak... > > Wyjątek ma w tej chwili lat 2 i 8 miesięcy i własnie poszedł do > przedszkola. Odpieluchowany był w sumie miesiąc wcześniej, ale za to był > to wielki sukces, bo wczesniej długo indoktrynowany, że powinien wołać, że > do przedszkola nie przyjmą go w pieluszce, że tylko małe dzidziusie, > wiadomo. W rezultacie, w momencie kiedy nadszedł TEN DZIEŃ (urlop spędzany > na działce moich rodziców, gdzie można było go puścić boso i w samych > majtach), w zasadzie w przeciągu jednego czy dwóch dni przestawił się na > dziecko, które oczywiście czasem się zapomniało, ale generalnie wołało o > swoich potrzebach, wręcz aż za często (o siusiu potrafił wołać co godzinę, > za każdym razem wysikując po kilka kropli). > > > I tak to sobie trwało aż do czasu pójścia do przedszkola. >............ > > Moje pytania: > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając zęby > ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi na tyle, > że zacznie i z kibla korzystać? > - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo na > swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, jak choć > raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna polityka, czy > tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale kurcze, nie możemy się > oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu odbywa się specjalnie, na > pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. > > J. każde dziecko jest inne i ten czas zanim zupełnie zdecyduje się na nocnik róznie trwa, poza tym przedszkole to duzy stres i tyle nowego, uwstecznienie w kwestiach nocnikowych jest bardzo częste. Zamiast karać, lepszym sposobem jest wymyslanie sposobów aby pozytywnie wzmocnić to załatwianie sie do nocnika. Sam zauważyłeś że sika w majty na pokaz, staraj sie tego nie zauważać a raczej nie reagować jakoś emocjonalnie w obecności dziecka, jak załatwi się do nocnika wtedy okazujcie swoje emocje/radość. Lepiej załozyć że generalnie cały czas dzieci motywuje do działnia uwaga/emocje rodzica, a czy to jest radość za sikanie w nocnik, czy złość za sikanie w majty nie ma to znaczenia - grunt że czuje sie zauważone. Z tego co zaobserwowałam na tamtym etapie u moich dziewczyn - jak rodzic zupełnie nie reaguje ani pozytywnie ani negatywnie, nie ma co sobie danym tematem głowy zawracać. Praca, działanie, uwaga dziecka jest tam gdzie są emocje. I to od ciebie zalezy jakie emocje będzie dziecko obserwować i w jakich okolicznościach, nad czym bedzie bardziej pracować. Pozdrawiam Monika napisał/a: ~krys 2009-09-11 09:35 "Jarek P." wrote: > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając > zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi > na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? > - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo > na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, > jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna > polityka, czy tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale > kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu > odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się w przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co tam jeszcze podejrzewacie go jest ciężko, kiedy zmienia pracę, otoczenie, ja - rodzic, też się denerwuję, kiedy idę w nowe, nieznane miejsce. I pewnie jest ci niewygodnie w posikanych majtach, etc.) Po takiej rozmowie sprobujcie zmienić taktykę - nie zwracać uwagi na to, że się posikał, zapytać raz na jakiś czas, czy nie chce skorzystać z kibelka, po czym nie robiąc problemu przebrać bez słowa w suche, posprzątać. Poczekać. Ucieszyć się niezmiernie, jak zrobi tam, gdzie trzeba. Ja bym absolutnie nie uzależniała bajki od sikania, bo wydaje mi się, ze on nie do końca panuje nad tym sikaniem - bo rządzi nim stres. Ewentualnie można zapytać, czy chce być znów małym dzidziusiem, który do przedszkola chodzi w pampersach. Justyna napisał/a: ~Maciek 2009-09-11 09:39 Jarek P. pisze: > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając > zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi > na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? A zastanawiałeś się co będzie, jak się nie zadomowi? Bo jakby nie patrzeć on nie ma nawet 3 lat i może się okazać, że jest za mały na przedszkole. > - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo > na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, > jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna > polityka, czy tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale > kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu > odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. Według mnie to zupełnie bez sensu. To co Ty odbierasz jako złośliwość może być jego reakcją na stres, reakcją obronną itp, w każdym razie działaniem nie zamierzonym. Karanie za to ma mniej więcej taki sens jak klapsanie za to, że przeziębiony dzieciak kicha. -- Pozdrawiam Maciek napisał/a: ~Maciek 2009-09-11 09:44 krys pisze: > Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, > moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, > pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się w > przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co tam > jeszcze podejrzewacie go uwsteczniło. Tylko weź pod uwagę, że Wyjątek nie ma jeszcze 3 lat, a biorąc pod uwagę fakt, że dopiero niedawno się odpieluchował, nie można chyba zakładać, że jest jakoś wyjątkowo "do przodu" (bez obrazy), więc takie dyskusje (które pewnie rodzice już prowadzą) mogą mieć mizerny skutek. -- Pozdrawiam Maciek napisał/a: ~Jarek P." 2009-09-11 09:51 "krys" wrote in message > Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, > moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, > pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się > w > przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co tam > jeszcze podejrzewacie go jest ciężko, kiedy zmienia > pracę, otoczenie, ja - rodzic, też się denerwuję, kiedy idę w nowe, > nieznane > miejsce. I pewnie jest ci niewygodnie w posikanych majtach, etc.) Oj takich rozmów było już wiele, on wszystko rozumie (tak twierdzi przynajmniej), nawe sam z siebie potrafi deklarować, że będzie w przedszkolu prosił panią o pomoc przy siusianiu. Pytany zaś o to, dlaczego w przedszkolu nie siusia, zawsze natychmiast zmienia temat na inny i nie daje się naprowadzić na tamten spowrotem, po prostu problem ignoruje. tak, wiem, to dowód na to, że jest to dla niego jakiś stres. Po takiej > rozmowie sprobujcie zmienić taktykę - nie zwracać uwagi na to, że się > posikał, zapytać raz na jakiś czas, czy nie chce skorzystać z kibelka, po > czym nie robiąc problemu przebrać bez słowa w suche, posprzątać. Poczekać. > Ucieszyć się niezmiernie, jak zrobi tam, gdzie trzeba. Ja bym absolutnie > nie > uzależniała bajki od sikania, bo wydaje mi się, ze on nie do końca panuje > nad tym sikaniem - bo rządzi nim stres. OK, tak spróbujemy. > Ewentualnie można zapytać, czy chce > być znów małym dzidziusiem, który do przedszkola chodzi w pampersach. Pytałem go osobiście, czy chce być znów małym dzidziusiem, co sika w pieluszkę. Odpowiedział, że tak. I nie chce urosnąć i być duży? Nie! Ale jak nie urośnie, to nie zrobi prawa jazdy i nie będzie jeździł samochodem (obecne Marzenie Życia Wyjątka). Odpowiedź: "byliśmy wczoraj na działce?" J. napisał/a: ~krys 2009-09-11 09:52 Maciek wrote: > krys pisze: >> Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, >> moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, >> pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się >> w przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co >> tam jeszcze podejrzewacie go uwsteczniło. > Tylko weź pod uwagę, że Wyjątek nie ma jeszcze 3 lat, a biorąc pod uwagę > fakt, że dopiero niedawno się odpieluchował, nie można chyba zakładać, > że jest jakoś wyjątkowo "do przodu" (bez obrazy), więc takie dyskusje > (które pewnie rodzice już prowadzą) mogą mieć mizerny skutek. Wiem, że nie ma trzech lat. Nie chodzi mi o dyskusje, tylko raczej o "połączenie się w bólu" - znaczy danie dziecku sygnału, że wiem, że coś jest nie tak. I nazwanie jego stanu/problemu. Mojemu zbuntowanemu dwulatkowi pomagało spostrzeżenie: "widzę, że jesteś wściekły i nie umiesz sobie z tym poradzić", wiec zakładam, że Wyjątkowi też może pomóc. Justyna > napisał/a: ~Marchewka" 2009-09-11 10:16 Użytkownik "Jarek P." napisał w wiadomości > po prostu problem ignoruje. tak, wiem, to dowód na to, że jest to dla > niego jakiś stres. Moze w tym przedszkolnym kibelku sie cos wydarzylo, co go zrazilo? Nikt tego nie widzial, wiec trudno sie zorientowac. Moj (2,5 roku) jakis czas temu sam w domu zadeklarowal (wskazal, bo nie gada), ze chce do kibelka sie zalatwic. Pobieglam po podstawke, sadzam, a podstawka (nieco za mala, jak sie okazalo) zaczela sie chybotac. Mlody sie wystraszyl i bylo po balu. Teraz znowu go namawiamy na kibelek. Bez sukcesow. Ale lubi podgladac, jak inni sie realizuja w tym temacie, siostrze nawet papier podaje. Moze po prostu sie wyluzujcie. Przedszkole to ogromny stres i regres w zakresie wczesniej nabytych umiejetnosci to nic niezwyklego. Dajcie mu czas i nie zwracajcie uwagi, ze sie zasikuje. Zadnych komentarzy, aluzji, wzdychania, min itp. Po prostu wziac mopa/scierke i posprzatac, przebrac, umyc. Z zapewnieniem, ze nastepnym razem sie uda do nocnika - upewniec mlodego, ze sobie poradzi. Wzbudza to w maluchu przekonanie, ze sie w niego wierzy. Wtedy moze zacznie dostrzegac, ze jest juz wiekszy - dojrzalszy. Wiem, ze to latwo powiedziec, bo przerobilam juz jedno odpieluchowanie z corcia i bylo to wkurzajace, jak wstawala z nocnika i chwile pozniej byla zasikana. Pomogla nam w nocnikowaniu video-rymowanka, ktora mi na komorke przeslal ukochany wujek corci. W kolko musialam jej to puszczac. > Pytałem go osobiście, czy chce być znów małym dzidziusiem, co sika w > pieluszkę. Odpowiedział, że tak. I nie chce urosnąć i być duży? Nie! Lepiej nie mowcie mu o tym. On jest w takim momencie zycia, ze chcialby sie cofnac do okresu, gdy byl malutki, z mama, kiedy bylo bezpiecznie. Nie rozumie i nie czuje tego, ze jest wiekszy. Dla niego jest to przytlaczajace. Ma pewnie w przedszkolu jakies obowiazki i nie radzi sobie w tym nowym swiatem. Dajcie mu jeszcze czas. Ja tez chcialam odpieluchowac mlodego od nast. tygodnia. Ale widze, ze jest mu jeszcze ciezko w nowej przedszkolnej sytuacji, wiec jednak kupilam wczoraj kolejna mega-pake pampersow. Iwona napisał/a: ~złośliwa" 2009-09-11 10:21 Użytkownik "Jarek P." napisał | [...]czy jedynie można zaciskając | zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi | na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? | ja bym poczekała - w końcu to nowe środowisko, nowe przeżycia, wrażenia, masa stresów ( bo jednak rozłąka z rodzicami ). Dzieci się czasami uwsteczniają, te które do tej pory jadły pięknie nożem i widelcem zaczynają machać li jedynie łychą, te pięknie mówiące przychodzą z przedszkola i seplenią ( bo koleżanka sepleni ). Różnie bywa. Zacznij się martwić jak stan się będzie utrzymywał przez kolejne miesiące. Ot i wszystko. | - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo | na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, | jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna | polityka, czy tylko pogłębianie stresu? | zdecydowanie nie ułatwiacie mu tego, nie dość że w przedszkolu presja na szczanie to jeszcze w domu embargo na filmy. Sadyści ! o. | Pewnie to drugie, ale | kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu | odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. | pewnie i tak, testuje Was - zamiast kar i pogadanek ( uhhh czasami wolałałabym dostać w tyłek niż słuchać tyrady matki ) kupcie paczkę pampersów i po kolejnym takin numerze wytłumaczcie dziecku ze od dziś będzie chodził w pampersie bo macie dość ścierania podłóg, ciągłego przebierania go i mycia. A swoją szosą - sprzątał po sobie ? -- Kasia + Weronika (8-latka - już II klasa) gg 181718 napisał/a: ~eMonika" 2009-09-11 10:26 Użytkownik "Jarek P." napisał w wiadomości > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając zęby > ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi na tyle, > że zacznie i z kibla korzystać? A jaki jest system nagradzania/karania dzieci w przedszkolu? U nas są serduszka (naklejki) za wzorowe zachowanie. I podobne serduszka mozna dawać w domu (wycina sie z papieru samoprzylepnego). Moze nagradzać go naklejką (np. z samochodem - można kupic mnóstwo naklejek za pare zł) za każde ładne samodzielne siku/kupę? Maluchy uwielbiaja naklejki, zwłąszcza jeśli moga je nosić jak medal. A za np. 10 uzbieranych naklejek (ale wtedy trzeba zanzaczac serduszkami w duzej tabelce, wywieszonej np. w łązience, np czerwone serca OK/ czarne chmury źle) bedzie duza nagroda: kolorowanka z samochodzikami. A np. nawet mały resorak, jeśli np. 3 dni będzie bez posikania). Ustalcie zasady i konsekwentnei realizujcie program lojalnosciowy pamiętajac, ze 3 dni to bardzo długo dla malucha, wiec zaczynajcie od małych kroków. Jak uzbiera na pierwszą kolorowankę/ksiażeczkę, to czując ją w rączkach, bedzie miał lepsza motywację, żeby zbierac punkty na resoraka/kredki z samochodzikami/balonik z helem. Podobną metodę wzmocnienia pozytywnych zachowań zaleca Superniania, ale nieskromnei przyznam, ze zanim jeszce w ogóle była superniania w tv, z powodzeniem stosowałam u synka tabelę nagród (za siku/samodzielne zasypianie/przesypianie nocy w swoim łóżku itp), każda kategoria miała osobna rubryke. I na pewno było to u niego, gdy zdecydowanie nei miał jeszcze 3 lat, jakos tak między 2 a 3 (dokłądnei nei pamietam bo to było jakieś 5-6 lat temu). Z Siostrzyczką (jest w wieku Wyjątka) szło nam wolniej, bo uparta bestia, ale też już daaaawno odpieluchowana, także w nocy. Powodzenia, M. napisał/a: ~Stalker 2009-09-11 10:27 Marchewka wrote: >> Pytałem go osobiście, czy chce być znów małym dzidziusiem, co sika w >> pieluszkę. Odpowiedział, że tak. I nie chce urosnąć i być duży? Nie! > > Lepiej nie mowcie mu o tym. On jest w takim momencie zycia, ze chcialby > sie cofnac do okresu, gdy byl malutki, z mama, kiedy bylo bezpiecznie. > Nie rozumie i nie czuje tego, ze jest wiekszy. Dla niego jest to > przytlaczajace. Ma pewnie w przedszkolu jakies obowiazki i nie radzi > sobie w tym nowym swiatem. Dajcie mu jeszcze czas. W razie co mogę potwierdzić Stalker napisał/a: ~Stalker 2009-09-11 10:30 Jarek P. wrote: > Pytany zaś o to, > dlaczego w przedszkolu nie siusia, zawsze natychmiast zmienia temat na > inny i nie daje się naprowadzić na tamten spowrotem, po prostu problem > ignoruje. tak, wiem, to dowód na to, że jest to dla niego jakiś stres. To widzę stosuje metodę wyparcia identyczną z tą, którą stosuje mój Antek. Też się za wiele nie dowiesz, bo Antek "nie słyszy" pytań. Wprawdzie on normalnie korzysta z toalety, ale na razie chodzi jeszcze jak urzędnik do roboty i byle do 15:00, a potem fajrant Stalker, tęskni jeszcze
LQfe2.
  • xx8246v1v4.pages.dev/1
  • xx8246v1v4.pages.dev/317
  • xx8246v1v4.pages.dev/347
  • xx8246v1v4.pages.dev/109
  • xx8246v1v4.pages.dev/328
  • xx8246v1v4.pages.dev/159
  • xx8246v1v4.pages.dev/224
  • xx8246v1v4.pages.dev/16
  • xx8246v1v4.pages.dev/33
  • bajki o siusianiu na nocnik